wtorek, 23 listopada 2010

Smuda: będą sami Polacy i jeden Arboleda

Franciszek Smuda w wywiadzie dla "Gazety Krakowskiej" przyznał, że podstawową parą obrońców na Euro 2012 może być duet Arboleda - Perquis. Selekcjoner reprezentacji Polski nieco zrewidował swoją wcześniejszą postawę, gdy głosił, że w polskiej kadrze będą mogli grać tylko piłkarze mający polskie korzenie.
Smuda onegdaj przyznał, iż w polskiej kadrze będą mogli grać tylko piłkarze mający przynajmniej polskie korzenie. Arboleda to jednak rodowity... Kolumbijczyk.
- Delikatnie poprawię swoją wcześniejszą wypowiedź. Będą sami rodowici Polacy i jeden Arboleda - powiedział selekcjoner, który dodaje, że rozważa ewentualność postawienia na duet Damien Perquis - Manuel Arboleda podczas Euro 2012.
Popularny "Franz" odpiera zarzuty, iż naturalizowanie Kolumbijczyka byłoby tylko doraźnym rozwiązaniem. - A naturalizowanie Olisadebe czy Rogera Guerreiro to nie była doraźna akcja? Zagrali w jednym turnieju i koniec. Tacy są ci Brazylijczycy, Nigeryjczycy czy Kolumbijczycy. Nie trafisz za nimi. Co w dłuższym okresie niemiecka piłka ma z Cacau? Albo Podolskiego, Klose, Gomeza, Khediry, Ozila i wielu innych? Takie są czasy i nie ma się co na to obrażać. Trzeba korzystać z możliwości - przyznał Smuda.
- Jestem pewien, że gdyby wcześniej ktoś działał tak jak ja, to taki Podolski strzelałby bramki dla nas. Skąd mam brać tych piłkarzy? Znów się pewnie ktoś obrazi, ale z kibla ich nie wezmę - dodał selekcjoner kadry.
Szkoleniowiec odniósł się również do kwestii jego konfliktu z Arturem Borucem, który niedawno powiedział, że nie żałuje swoich ostrych słów pod adresem Smudy. - I ja nie żałuję swojej decyzji. Mam teraz chłopaka, który życie odda za grę w kadrze, a nie przyjeżdża tylko po to, aby się nachlać i zabawić - zakończył "Franz".

poniedziałek, 22 listopada 2010

Gmoch: szkoda, bo byłem już gotowy na ten mecz z Barceloną

Jacek Gmoch poprowadził Panathinaikos Ateny tylko w jednym spotkaniu - z Iralkisem Saloniki (4:2). W środowym meczu Ligi Mistrzów z Barceloną na ławce usiądzie Jesualdo Ferreira. - Szkoda mi, bo byłem przygotowany na to spotkanie - stwierdził polski trener.
- Nie mam żalu, ponieważ prezydent dał mi szansę wrócić na ławkę. Po tym, co zobaczyłem i przeżyłem czuję się dziesięć lat młodszy - dodał Gmoch.
- Panathinaikos może grać lepiej. Mam nadzieję, że Ferreira tego dokona. Ufam mu. Obecność Carlosa Freitasa (dyrektor sportowy PAO, rodak Ferreiry - przyp. red.) mu pomoże - dodał szkoleniowiec.

Obrońcy Borussii śmiali się z Błaszczykowskiego

Jakub Błaszczykowski był jednym z "bohaterów" weekendu w niemieckiej Bundeslidze. Polak w wyśmienitej sytuacji nie trafił do pustej bramki, co wywołało wielkie zdziwienie wśród kibiców Borussii Dortmund. Film z kiksem kapitana reprezentacji Polski już teraz jest hitem w internecie.
Jakub Błaszczykowski w świetnej sytuacji nie trafił do pustej bramki. Niektóre media nazwały ten "wyczyn" kapitana reprezentacji Polski kiksem sezonu.
Sytuacje dowcipnie skomentował również kolega Błaszczykowskiego z zespołu, obrońca Neven Subotić - czytamy w "Sporcie".
- Jak zobaczyłem, że Kuba nie trafia do pustej bramki, to postanowiłem się nie śmiać, tylko koncentrować na meczu. Ale potem spojrzałem w kierunku Łukasza Piszczka i obaj wybuchnęliśmy śmiechem - stwierdził Subotić.
Żartował również Juergen Klopp, trener BVB. - Kuba musi się spodziewać, że kilka razy w najbliższych dniach usłyszy ode mnie stosowne komentarze. Myślę też o tym, żeby na treningu odtworzyć jego sytuację i pokazać mu, że da się w takim momencie strzelić gola - stwierdził Klopp, którego drużyna pobiła rekord Bundesligi w ilości kolejnych wygranych spotkań na wyjeździe (BVB ma na swoim koncie ich już siedem).

źródło: onet.pl

Trener OSC Lille: wejście Obraniaka było decydujące

W niedzielę Ludovic Obraniak wszedł w 72. minucie na boisko w meczu ligi francuskiej z AS Monaco i po chwili cieszył się z gola, który okazał się decydującym o zwycięstwie. Po spotkaniu reprezentanta Polski chwalił trener OSC Lille Rudi Garcia.
- Wejście Obraniaka było decydujące. Wprowadziłem trzech zawodników, którzy znacząco się przyczynili do zwycięstwa, a najbardziej "Ludo". Teraz musimy się skupić na kolejnym przeciwniku, którym będzie Bordeaux - powiedział Garcia.
Sam bohater spotkania również był zadowolony ze swojego gola. - Bardzo się z tego cieszę, ale duże słowa uznania należą się Edenowi Hazardowi, który wykonał w tej akcji świetną pracę. Ja osobiście nawet jeżeli nie gram za wiele, to udowodniłem, że mogę być przydatny w każdym momencie, nie zależnie, czy zagram 10-20 minut. Zawsze próbuję dać z siebie maksimum - powiedział Obraniak.

źródło: www.onet.pl

Smuda szykuje ciekawe powołanie

Selekcjoner reprezentacji Polski, Franciszek Smuda, dalej szuka kandydatów do gry w kadrze. Po obejrzeniu meczu we Francji z udziałem Damiena Perquisa, chce na własne oczy przekonać się o klasie Polaków grających w lidze angielskiej.
Na celowniku Smudy znaleźli się Radosław Majewski (Nottingham Forest) oraz Tomasz Cywka (Derby County). Obaj występują w linii środkowej. O ile Majewski pojawiał się na zgrupowaniach kadry, to Cywka jeszcze takiej okazji nie miał.
Piłkarz ma 22 lata i od marca tego roku gra w Derby. Najpierw na zasadzie wypożyczenia z Wigan, a od nowego sezonu już jest piłkarzem Baranów. Gra najczęściej na pozycji środkowego ofensywnego pomocnika. W tym sezonie spisuje się świetnie - ma już na koncie cztery gole. Młodego piłkarza obserwował już asystent Smudy, Jacek Zieliński. Polak spisał się dobrze (zaliczył asystę) i teraz Smuda chce przekonać się na własne oczy o klasie gracza, przed wysłaniem powołania.
Radosław Majewski jest już dobrze znany selekcjonerowi. Również za sprawą wypowiedzi na łamach prasy, w których zawodnik sygnalizował, że w reprezentacji gra zbyt mało. Jednak selekcjoner wciąż chce stawiać na młodego gracza - jego atutem jest wiek oraz uniwersalność (może być dublerem Rafała Murawskiego lub grać bardziej ofensywnie). Ten sezon nie jest tak udany jak poprzedni, ale Smuda chce wykorzystać obecność na meczu Cywki, by przyjrzeć się także Majewskiemu.

źródło: www.onet.pl

Zaskakujący plan prezesa PZPN, Lato chce rządzić w UEFA

Prezes PZPN, Grzegorz Lato, zamierza się ubiegać o stanowisko członka Komitetu Wykonawczego UEFA, czyli piłkarskiego rządu w Europie - czytamy w "Przeglądzie Sportowym".
W historii polskiego futbolu tylko raz Polak zasiadał w gronie Komitetu Wykonawczego UEFA, a był to Leszek Rylski. - Myślę o tej funkcji. Skoro udało mi się zebrać potrzebne głosy, by dwa lata zostać prezesem PZPN-u, uważam, że mam teraz szansę teraz powalczyć o głosy do UEFA - powiedział Lato. Prezes PZPN niespodziewanie szanse ma spore, bowiem Polska jest współgospodarzem Euro 2012, tak więc cieszy się szczególnymi względami.
Grzegorz Lato o miejsce w "piłkarskim rządzie" rywalizować będzie najprawdopodobniej z Hrihorijem Surkisem, któremu wygasa mandat, ale zamierza ubiegać się o reelekcję. Jeśli Polak chce wygrać głosowanie, musi zgromadzić koalicję popleczników, którzy mogliby lobbować w jego sprawie. Nie bez znaczenia, a może to właśnie będzie główny czynnik, jest zdanie Michela Platiniego. Według "PS" Lato przed dwoma tygodniami wybrał się osobiście do prezydenta UEFA, by poprosić go o wsparcie. - Takie rozmowy z pewnością będą konieczne, ale jeszcze ich nie prowadziłem - zaprzeczał Lato.

źródło: www.onet.pl